Łowienie z gruntu po obfitych deszczach. Ciekawe zjawisko…

metoda-gruntowa-deszcz

Deszczowa pogoda za nami. Wyposzczony od wędkarskiej uczty szykuję sprzęt i wyruszam skoro świt na kolejną wyprawę. Pogoda nie jest jeszcze w 100% wyklarowana, ale głód wędkowania jest silniejszy.

Sobota, budzik nastawiony na 4:30. Pobudka, śniadanie, pakowanie – 5:15 wyruszam. Do zbiornika mam około 40 kilometrów, więc przed 6 byłem już na miejscu. Miejsce, na którym wędkowałem to niewielki zbiornik u zbiegu kilku małych rzeczek. Woda jest więc dość przepływowa – zwłaszcza po ostatnich deszczach (padało bez przerwy przez 3 dni) widać, że przez zbiornik przepłynęły ogromne ilości wody. Stan wysoki, choć widać również, że było więcej.

Chyba nikt nie lubi w takich warunkach wędkować, bo nie do końca wiadomo czego można się spodziewać. Pewny byłem tylko tego, że ekosystem w tym zbiorniku był dość mocno zaburzony.
Tak jak sądziłem łowisko było praktycznie pusto – dosłownie 2 zapaleńców takich jak ja pojawiło się tego dnia na akwenie. Swoją drogą to stali bywalcy, więc wcale mnie to nie zdziwiło. Nie miałem oczywiście problemu z rozstawieniem się na swojej ulubionej miejscówce, która zdaje się być niedoceniana przez innych łowiących. Żeby się do niej dostać trzeba przedostać się przez bujną roślinność i przeskoczyć mały strumień wody. To na szczęście wielu wędkarzy odstrasza, dzięki czemu mogę spokojnie podnęcać to stanowisko nie obawiając się, że ktoś skorzysta z mojej „zanętowej” pracy.

Godzina 6:25 – sprzęt rozstawiony, czas przygotować zanętę. Nastawiałem się na leszcze i karpie, więc skomponowałem swój standardowy przepis – kupna zanęta na leszcza + trochę miodu, trochę kukurydzy, minimalna ilość białych robaków. Często dosypuję też płatki owsiane – tego dnia nęciłem jednak bez nich. Użyłem jednak składnika, z którym eksperymentuję od zeszłego roku… Chodzi mianowicie o czosnek. Dorzuciłem drobno posiekane i lekko nagniecione 4 ziarenka czosnku. Nie lubię z nim przesadzać – daję tyle, aby było go czuć, ale żeby nie był to zapach „gryźliwy”. Powiem szczerze, że jak dotąd używałem czosnku w zanęcie dosłownie 6-7 razy i efekty oceniam na 4+. Woda była dość mocno zmącona, więc pomyślałem, że użyję czosnku, aby dodatkowo wzmocnić zanętę.

Tego dnia wędkowałem na 2 wędki. Koszyczki (35 gr) zabiłem zanętą, a na haczyki założyłem odpowiednio – na jeden kukurydzę namaczaną w miodzie, na drugi kanapkę z czerwonego i białego robaka (z dedykacją dla leszczyka).

No i poszedł zarzut… Do 7:30 zero akcji. Jak wspominałem na akwenie woda była tego dnia dość ruchoma, więc postanowiłem w koszyczek montować nieco cięższe „dobro”. Zanętę też dodatkowo obciążyłem. Nie wiem czy to przez te zmiany, ale po kilkunastu minutach zaczęły się bicia.

Pierwszy skusił się karpik – niezawodna okazała się smakowa kukurydza. Zaledwie 28 cm maluszek po wyholowaniu szybko trafił do wody. Na uściski, pocałunki i blask fleszy będzie musiał jeszcze poczekać – przynajmniej kilkanaście cm.

Dosłownie po kilku minutach od zarzutu kolejne bicie – zacięcie – siedzi kolejny karp. Niemal identyczny jak poprzedni (ok. 30 cm, nie mierzyłem). Trafił do wody z prośbą o zaproszenie na poczęstunek rodziców.

Chwilę później kolejne bicie na zestawie – tym razem dla urozmaicenia zestaw na leszcza. Niestety byłem zbyt pewny siebie i za szybko zaciąłem. Efekt? Brak efektu.Nabicie kolejnej kanapki i wyrzut zestawu.

Było jeszcze kilka szarpnięć, ale od godziny 9 sytuacja się uspokoiła. Zaobserwowałem wtedy ciekawe zjawisko, z którym nigdy nie spotykałem się w taką pogodę. Ryby zaczęły intensywnie poruszać się zaraz przy tafli wody. Wielokrotnie obserwowałem takie zjawisko ale w dni gorące, słoneczne. Pierwszy raz w tak fatalną pogodę i przy tak wzburzonej wodzie. Być może wpływ na to miał bardziej niż zwykle rwący nurt?

Na stanowisku siedziałem do godziny 12 – bez jakichkolwiek brań. Tak jakby ryby całkowicie przestały żerować przy dnie, a zaczęły prezentować swe wdzięki przy samej tafli. Być może jakiś bardziej doświadczony kolega po fachu może powiedzieć co to za zjawisko, z czego ono wynika i jak na nie reagować?

 

Autor: Rafał / zdjęcie: flickr.com

1 Comment
  1. Avatar of  Miglanc69
    Miglanc69 3 lata ago

    Może chodzi o to że woda wtedy jest mocno natleniona i ryby pływając przy tafli wody zaczerpują świerzej, natlenionej wody :) To tlyko moje przypuszczenia.

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.