Odzież wojskowa i militarna, ubrania wojskowe

Ubrania militarne

Czy demobil to przeżytek?

Od pewnego, dłuższego już czasu, w szeroko pojętym świecie outdoorowym forsuje się – niemal na siłę – jedyną słuszną prawdę, jakoby podstawowy sprzęt i odzież z wojskowym rodowodem winna bezpowrotnie zniknąć ze sklepowych półek, a żaden szanujący się turysta, wędkarz czy podróżnik  nie ma wręcz prawa do posiadania w swoich zasobach takich produktów. Gdyby człowiek faktycznie wziął sobie tą prawdę objawioną do serca, mógłby nabawić się ciężkiej depresji, mijając nowoczesnych turystów osadzonych w kolorowej formule ultra light, którzy spoglądając z krzywym uśmiechem na takiego militarnego freaka, wymieniają między sobą porozumiewawcze spojrzenia.

Odzież militarna

Przy czym jeszcze w latach 90tych dwudziestego wieku widok piechura w Bieszczadach z popularną “Alicją” na plecach (plecak US Army na stelażu zewnętrznym – A.L.I.C.E.) nikogo nie szokował. Podobnie wędkarz odziany w elementy munduru, także wydawał się czymś całkiem naturalnym. Wyprawa na przysłowiowe grzyby do lasu w starych opinaczach też raczej nie budziła większej sensacji wśród napotkanych przypadkiem ludzi.

Faktem jest, że powyższy stan rzeczy wynikał z tego, iż do połowy wspomnianych lat 90tych, dobrego sprzętu outdorowego brakowało, podczas gdy odzież militarna była stosunkowo łatwo dostępna. Stanowiła świetną korelacje jakości (zwłaszcza trwałości) do ceny, która w tamtych czasach potrafiła być wręcz śmiesznie niska. Ponadto, jak już była mowa wyżej, często brakowało innej alternatywy pod zastosowania turystyczne, wędrowne, biwakowe lub wędkarskie a jeżeli już się pojawiała to nie była ona na każdą kieszeń (cóż, dzisiaj niestety w tym zakresie może niekiedy być podobnie).

Nie oszukujmy się, kiedyś nie było także wśród ludzi uprawiających tzw. turystykę kwalifikowaną tak dużego ciśnienia by być niezwykle profesjonalnym turbo podróżnikiem (lub by na takiego wyglądać). Jasnym było, że grupa młodzieży studenckiej nie narobi sobie tzw. obciachu, jadąc po kilku dniach spędzonych na festiwalu rockowym, na plecakową włóczęgę, gdzie zamiast namiotu górskiego użyją zaimpregnowanych pałatek LWP z kijkami.

Cena adekwatna do zasobności kieszeni studenta, spełni swoją rolę w terenie – fakt, że będzie cięższe i bardziej nieporęczne niż lekki namiot tunelowy, jednak to ewentualny problem użytkowników i nikogo więcej. Dziś ciężko sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś odziany w ubrania wojskowe na polu namiotowym rozbija się z namiotem wojskowym zaprojektowanym jeszcze w latach 60tych, nie wzbudzając zainteresowania pozostałych zdobywców “Dachu Świata”.

Odzież wojskowa

Ignorant na szlaku, czy może świadomy siebie realista?

Powyższy przykład wędkarza czy młodego turysty rodem z poprzednich dekad, osadzonego w dzisiejszych outdoorowych realiach, niewątpliwie pokazuje jak wiele w tej branży się zmieniło. Rozwój jest jak najbardziej zjawiskiem pozytywnym i nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien kwestionować faktu, że dziś zamiast taszczyć na tyłku poczciwe m65-tki, można za odpowiednią dopłatą, odziać swoje siedzenie w równie wytrzymałe i przy tym parokrotnie lżejsze, szybkoschnące spodnie jednego z wiodących producentów z północnoeuropejskich rubieży.

Faktem jest, że wędkując przy chłodnej pogodzie, lub będąc w trakcie deszczowego bytowania gdzieś w dziczy lepiej nosić mniej, używać lżejszych zamienników, wykonanych z nowoczesnych komponentów. Zamiast ciężkiej stalowej menażki posiłek przyrządzić w tytanowym naczyniu na wysokogórskiej kuchence gazowej. Jednak pamiętać trzeba, że każdy biwakuje, czy podróżuje inaczej i w innych warunkach. Trzeba rozgraniczyć sytuację, gdzie nie ma miejsca na margines błędu  bo może on kosztować zdrowie lub życie, od sytuacji gdzie ewentualny błąd będzie jedynie nauczką na drodze do outdoorowej dojrzałości.

Nie ma potrzeby traktować jak ignorantów tych, którzy zamiast specjalistycznej odzieży technicznej postawią na przeżytek jakim jest odzież militarna wiedząc, że będzie ona wystarczająca do sposobu jej użytkowania.

Jak to jest więc z tym demobilem? Jeszcze można, czy już raczej nie wypada?

Każdy logicznie myślący człowiek, powinien już wiedzieć, że prawda, jak to zwykle bywa, leży gdzieś po środku. Jak mantrę należy powtarzać i zaszczepiać w ludziach wypoczywających na łonie natury dewizę, że odzież oraz resztę sprzętu dobieramy pod konkretne zastosowania i warunki w jakich będzie to wszystko użytkowane. Czym innym bowiem jest wybranie przez początkującego wędkarza czy turystę (który nie wie jeszcze czy złapie “bakcyla”) wojskowe podgumowane ponczo przeciwdeszczowe, zamiast kurtki i spodni opartej na nowoczesnych membranach XXI wieku. Czym innym będzie wybieranie się na zimowy trekking w wysokie góry zaopatrując się w stare, zużyte i leżakujące w magazynie raki oddziałów górskich, produkowane jeszcze w latach 50tych.

W pierwszym przypadku wybór wojskowego ponczo będzie podyktowany rozsądkiem natury finansowej – wszak młody adept może się jeszcze rozmyślić po kilku wyprawach a wtedy drobny wydatek za demobil będzie mniej odczuwalny, niż kwota utopiona w zakup nowoczesnej odzieży technicznej, która resztę swych dni spędzi w szafie.
W drugim przypadku wybór tańszych, pewnie rdzewiejących, niesprawdzonych raków sprzed półwiecza będzie po prostu skrajnym przejawem braku wyobraźni.

Ubrania wojskowe

Wędkarz lub myśliwy, może z powodzeniem oddawać się swojej pasji np. w mundurowym komplecie zza naszej wschodnie granicy – mowa o mundurze górskim typu gorka. Może także rozpocząć przygodę od współczesnych firmowych produkcji, gdzie jednak za same spodnie zapłaci więcej, niżeli za kompletną rosyjska górkę.
Początkujący adept górskich wycieczek może użyć np. okazyjnie nabytego współczesnego plecaka górskiego opartego na systemie nośnym Cyklop II, zachwalanego przez niemieckich żołnierzy, który sprawdzi się podobnie jak ultra lekki plecak wiodących producentów – wszak wspomniany plecak wojskowy należy do stajni jednego z tychże producentów, z tym że stanowi produkt wykonany w ramach kontraktu dla wojska.

Demobil bowiem nie zawsze musi oznaczać przestarzałą myśl konstrukcyjną. Warto wspomnieć tu np. o jednym z polskich producentów kurtek i śpiworów puchowych, których produkty komercyjne (turystyczne) są droższe niż wykonana przez tą firmę kurtka w ramach kontraktu dla rodzimych wojsk specjalnych.

Najważniejsze to nie wrzucać wszystkiego do jednego worka i zawsze stosować się do tego co podpowiada rozsądek – nasz, albo bardziej doświadczonych kolegów “po fachu”, od lat obeznanych z tematem.

Słowo podsumowujące

Jak widać wszystko jest dla ludzi, a do części zastosowań w terenie odzież militarna może być świetnym rozwiązaniem. Oczywiście można wybrać nowoczesne produkcje, które będą wygrywały krojem i lekkością materiałów i także świetnie się sprawdzą – w końcu do takich zastosowań zostały zaprojektowane. Chodzi tylko o to by nie wprowadzać nad rzeki, czy na szlaki swoistego modowego przymusu, że jakiś artykuł użytkowy jest natury must have a inne, alternatywne podejście (może i przestarzałe) jest całkowicie nie do zaakceptowania przez wspólnotę pozostałych osób. Takie wydumane podejście nie służy niczemu, poza wprowadzaniem sztucznych podziałów wśród ludzi, których przecież łączy wspólna pasja.

Tu zdaje się znaczącą wagę ma rola jaką odgrywać będą doświadczeni wyjadacze w outdoorowych dziedzinach, którzy zamiast wyśmiać powinni bardziej zachęcić i wytłumaczyć, co powinno odejść do lamusa a co niekoniecznie i czym to zastąpić.

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.