Pierwsza wyprawa spinningowa

Przypomniała mi się pewna historia młodego spinningisty, który po raz pierwszy w życiu próbował łowić w ten sposób. Ileż w nim było emocji – zarówno dobrych, jak i złych. Uśmiech przeplatał się ze łzami, radość ze złością. To właśnie jest piękne w wędkarstwie!pierwsza-wyprawa-spininngowa

Było to dobre 2 lata temu. Spory stawik, sporo wędkarzy i on – adept wędkarstwa, który wierzył, że kiedyś podobnie jak jego starsi koledzy o kiju będzie znanym i lubianym moczy kijem. W zasadzie mocno się nie pomylił, ponieważ od tamtej pory nadal spotykam go dość często na łowisku. Nie można jednak porównać jego obecnej postawy do tego, co prezentował jeszcze 2 lata temu. W chwili obecnej jest to wędkarz znający się na rzeczy, który potrafi zawsze coś podpowiedzieć i zabłysnąć kreatywnością. A zaczynało się niepozornie…

Na łowisko przyszedł sam. Troszkę wystraszony, speszony. Nie wiedział chyba do końca czy jego decyzja o rozpoczęciu przygody ze spinningiem jest słuszna. Na szczęście nie wycofał się i zaczął obławiać. Początkowo wręcz przerażony rzucał, jeśli się nie mylę obrotówką. Kilka rzutów i… poplątany zestaw. Stał w miejscu i machał, trochę na oślep. Zastanawiałem się czy nie podejść, nie pomóc – stwierdziłem jednak, że nauka na zasadzie prób i błędów będzie dla niego najlepsza. Oczywiście nie przerwałem jego obserwowania. Widać w nim było duże zaangażowanie ale i zdenerwowanie. Chyba każdy z nas wie, jak bardzo wkurzające potrafi być poplątanie zestawu? Z biegiem lat zdarza się to coraz rzadziej, jednak zdarza się…

Żeby nie skłamać – bite 2 godziny machał w jednym miejscu, oczywiście nie mając żadnego szarpnięcia. Zdenerwował się już sowicie, spakował plecak i ruszył ze swojej miejscówki. Początkowo myślałem, że to koniec jego przygody – na szczęście się myliłem. Młody postanowił zmienić miejsce. Nie zrobił to jednorazowo, obławiał wzdłuż brzegu, zatrzymując się przy różnego rodzaju zakamarkach, mieliznach, zaroślach.

Po pewnym czasie, będąc skupionym na swoim zestawie usłyszałem plusk wody. Myślę – złapał coś! Tym razem się nie pomyliłem. Uśmiechnięty adept spinningu zdobył swoją pierwszą rybę – szczupak, ok. 25 cm. Bardzo fajna zdobycz, która tak młodego wędkarza na pewno ucieszy i zmotywuje do dalszych połowów.

Od tamtej pory, jak wspomniałem na początku artykułu spotykam tego młodego człowieka bardzo często, niemal zawsze udaje mu się złapać coś godnego podziwu. Godnego podziwu, tak samo jak jego postawa, która na pewno może być wzorem dla innych.

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.