Połów karpi na gruntówkę ze spławikiem i bez

Zacznę od rzeczy banalnej, ale często w pośpiechu i podnieceniu pomijanej. Mianowicie radzimy przed przystąpieniem do polowania na karpie w miarę dokładnie przygotować łowisko. Oczyścić roślinność podwodną i zrobić swego rodzaju korytarz w głąb jeziora. Chodzi o to, że łowienie karpi w gąszczu roślinności mija się z celem. W takich warunkach nawet jeżeli mamy branie naprawdę dużej ryby to przegramy ten pojedynek. Takie oczyszczone łowisko podnęcamy około 2 tygodnie, a podczas samego łowienia również delikatnie nęcimy aby ryba odwiedzała to miejsce.

karp-lowimy

Zestaw spławikowy do karpi powinien mieć ostry haczyk, przypon – w zależności od tego jaki macie. Należy go dociążyć śrutem tuż przy pętli tak, aby mógł leżeć swobodnie na dnie. Spławik jest mocowany do żyłki jednym końcem. Technika połowu prosta, stosowana przez amatorów.

Łowienie karpi na gruntówkę bez spławika

Tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Metoda stosowana przez wyczynowców polujących na dorodne okazy, którzy bez dodatkowych obciążeń zadowalają się ostrym haczykiem, i dobrze przymocowaną przynętą do żyłki.
Zacznijmy od najpopularniejszej karpiowej przynęty, a więc ziemniaków. Bierzemy igłę z uszkiem pozwalającą przeciągnąć żyłkę przez ziemniak. Do przewleczonej w ten sposób żyłki przywiązujemy haczyk, wciągając go trzonkiem w przynętę. Nie wbijamy całego haczyka w ziemniaka, gdyż nastąpi to samoistnie podczas wyrzutu przynęty. Wyrzucenie takiej przynęty nie stanowi żadnego problemu. Przy kołowrotku o ruchomej szpuli zdejmujemy kilka zwojów żyłki i układamy na lewej dłoni odwracając je w przeciwnym kierunku i trzymamy palcami.

karp-na-grunt

W taki sposób wyrzucając przynętę jesteśmy spokojni o przypadkowe zaplątanie żyłki. Nawet radzimy trochę poluzować, żeby karp który bierze nie czuł oporu. Gdy dokonamy rzutu na łowisko kabłąk kołowrotka zostawiamy otwarty. Natomiast gdy mamy kołowrotek z ruchomą szpulą zdejmujemy kilka zwojów żyłki, obracamy je w odwrotnym kierunku niż były wcześniej na szpuli i układamy na kawałku folii. Wtedy mamy pewność, że karp nam nie ucieknie gdy nabije się na nasz haczyk. Jest to często newralgiczny moment, w którym wielu wędkarzy stawia opór rybie, tym samym pomagając jej w ucieczce. Jeżeli woda jest spokojna trzeba wyrzucić przynętę poza granice zasięgu wzroku karpia.

 

Jeżeli chcemy łapać karpia na rosówki, to warto przypomnieć sobie kilka faktów. Ryby połykają robaka na haczyku od jego wolnej części – czyli od ogona, przez co radzimy przy takiej przynęcie wcześnie zacinać. Jeżeli będzie zwlekać, to ryba poczuje metal i od razu go wypluje.

Branie karpia może zaskoczyć początkujących adeptów wędkarstwa. Szybkość z jaką wysnuwa on żyłkę jest fenomenalna. Wybór dobrego momentu zacięcia również przychodzi z czasem. Trzeba pozwolić rybie na ucieczkę, po czym gdy stanie natychmiast zacinamy koszącym ruchem w kierunku lustra wody. Zawsze zacinamy w przeciwną stronę niż ryba ucieka. Często też bywa, że ryba ucieka w stronę wędkarza. Wtedy czekamy z zacięciem do momentu zmiany przez rybę kursu. Gdy ryba stoi blisko nas, to nawijamy spokojnie żyłkę do wyczucia oporu i wtedy mocno zacinamy.

Wolna ucieczka karpia oznacza bezbolesne połknięcie przez nią haczyka. Wtedy również czekamy z zacięciem aż ryba sama się zatrzyma. Analogicznie zwijamy żyłkę i przy oporze zacinamy. Wielu wędkarzy potwierdza, że w takiej sytuacji na pewno mamy zdobycz w garści. Czasem karp wypluwa sam haczyk, bądź przynętę z haczykiem ale to wina leży po naszej stronie – wybraliśmy zły moment zacięcia.

karp-na-grunt2

Zacięcie karpia to jednak nie koniec i nie oznacza to wcale naszego sukcesu. Karp jest waleczny i będzie uciekał. Gdy walczymy na czystej płyciźnie to dajmy rybie się wyszaleć na włączonym hamulcu, przerywając zwijanie żyłki na kołowrotek. Na głębszych terenach rozpoczynamy tzw. „pompowanie”. Holując karpia wędzisko trzymamy zawsze pod katem prostym w stosunku do żyłki. Karp będzie uciekał w stronę głębiny, jednak właściwe postepowanie i wprawa da nam przewagę na rybą. Gdy poczujemy że ryba odpuszcza, wtedy szybko zwijamy żyłkę i kontynuujemy holowanie, aż ryba opadnie z sił. Sprawa się komplikuje gdy ryba wpływa w gąszcz roślin… Wtedy nie ma na taką sytuację mocnego. Gdy żyłka się zaplącze to nasze szanse maleją do zera..

Jeżeli żyłka nie zawinęła się w roślinności to walczymy dalej trzymając wędkę pionowo uniemożliwiając rybie koszenie podwodnej trawy. Gdy holowana ryba jest już blisko nas wtedy pompujemy podnosząc i opuszczając szczytówkę, po czym zagarniamy rybę do podbieraka, co jest manewrem ryzykownym lecz już końcowym. Walka z „byczymi” karpiami jest zawsze bardzo emocjonująca i daje wszystkim wędkarzom masę frajdy.

 

 

Źródło zdjęcia: flickr.com

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.