Relacja z wypraw na szczupaka

szczupak-wyprawa1

Podczas zeszłego lata wybierałem się na szczupaki wiele razy, jednak tylko kilka wypraw znacząco zapisało się mocno w mojej pamięci. Pierwszą z nich była zasadzka na stoku dużego jeziora w miejscu, w którym przekonany byłem o obecności szczupaków. Wcześniej kilkukrotnie miałem tam branie, po którym na woblerze widać było ewidentne ślady szczupakowych zębów na zdartym lakierze. Za przynętę wykorzystałem spory wobler – płotkę o długości 10 cm którym zacząłem przeczesywać podnóże stoku, przy granicy roślinności. Nie przyniosło to zamierzonego efektu.

Postanowiłem zmienić cały sprzęt na miękki, a więc użyłem elastycznego wędziska z delikatną szczytówką oraz za przynętę posłużył mi ripper, którym spokojnie sprawdzałem obszar przy dnie. Szczytówka delikatnie zadrgała i pochyliła się. Postąpiłem w tym momencie według mnie słusznie, a więc napiąłem mocno żyłkę. Na kiju poczułem, że przynęta o coś zahaczyła, co spowodowało poluzowanie żyłki. To nie mogła być żadna podwodna przeszkoda tylko kapryśny szczupak, który dokładnie „kosztował” zdobyczy. Po wyjęciu zestawu z wody zauważyłem na ripperze ślady jego zębów, co ostatecznie utwierdziło mnie w moich przypuszczeniach. Zarzuciłem więc ponownie w to samo miejsce z niemałym podnieceniem oczekując przebiegu wydarzeń.

szczupak-wyprawa2

Sposób brania powtórzył się co do joty. Szczytówka delikatnie zadrgała i pochyliła się, jednak ja zaprzestałem dalszego zwijania żyłki. Szczupak znów podgryzał przynętę ale moja taktyka uległa zmianie. Dałem mu nieco więcej czasu na smakowanie. To okazało się być idealnym posunięciem, gdyż po paru sekundach szczupak wykonał za mnie całą robotę. Mocno zaciął i uciekł na głębszą wodę. Zaskoczył mnie trochę swoją ucieczką na głębsze wody, gdyż nie spodziewałem się natrafienia na tak duży okaz. Jak pewnie wiecie z doświadczenia mniejsze szczupaki chowają się w płytszych rejonach, a ten akurat uciekał na głębię. Na około 20 metrze zatrzymał się, a ja zmniejszyłem napięcie żyłki i włożyłem szczytówkę wędziska głęboko do wody. Zacząłem go holować w stronę łodzi. Byłem przekonany że jeżeli nie przetnie niegrubego, chociaż mocnego kevlarowego przyponu to się uda. Brał bardzo delikatnie, co mogło świadczyć o płytkim zahaczeniu, jednak hol odbywał się spokojnie.

Uradowany chwyciłem go za kark i wyjąłem z wody. Nie próbował już uciekać, co umożliwiło mi bezproblemowe odhaczenie bezzadziorowego, płytko zaczepionego haczyka. Ripper został mocno poturbowany jednak kevlar został nietknięty. Sam szczupak okazał się być 50 centymetrową sztuką, który w nagrodę za chęć przechytrzenia mnie został nagrodzony wolnością. Ze swoim zachowawczym instynktem powinien spokojnie dorosnąć do kilkunastu kilogramów. Postanowiłem go wypuścić.

szczupak-wyprawa3

Druga szczupakowa wyprawa była równie ciekawa. Wypłynąłem łodzią na jezioro i przystanąłem na głębokości trzech metrów nad mulistym, ale czystym dnem. Najpierw udało mi się złowić niewielkiego okonia, a następnie trafiła mi się seria trzech pięknych szczupaków. Tak jak przy poprzedniej zasadzce wszystkie brania były bardzo delikatne. Na sprzęcie zamontowałem cienką żyłkę (0,14) – bez kevlarowego przyponu. Najlepsze, że wszystkie ryby wyhaczały się same w podbieraku, a hak trzymał je za pysk dosłownie na skraju. Dobrze , że użyłem miękkiego wędziska jigowego, bo na pewno nie zauważyłbym żadnego brania. Zastanawiające w tym wszystkim było to, że na mulistym dnie znajdowało się tak duże zagęszczenie ryb. Musiały przybyć tam za pokarmem. Drugim ciekawym faktem były aż trzy brania w tym samym miejscu w mniej więcej równych odstępach czasu. Może ktoś z Was spotkał się z takim zjawiskiem? Z tego co mi wiadomo, to szczupak jest samotnikiem i inne szczupaki mają zakaz wstępu na jego terytorium. Co o tym myślicie?

 

 

Źródło zdjęcia: flickr.com

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.