Relacja z wyprawy nad jezioro Drężno

relacja-z-wyprawy-jezioro-drezno

Parę lat temu wybrałem się na wędkarską wyprawę nad słynące z czystości i obfitości w ryby jezioro Drężno, położone w pięknym rejonie północno – zachodniej Polski. Jest to typowe polskie jezioro, a więc w pasie przybrzeżnym porośnięte bujnie rozwiniętą roślinnością ( na skutek eutrofizacji), co umożliwia połów jedynie z łodzi bądź z pomostu. Mimo to, udało mi się znaleźć dogodne stanowiska wędkarskie – były to dwa nieduże cypelki. To jezioro charakteryzuje się piaszczystym, twardym dnem, pokrytym cienką warstwą patyków i bardzo gwałtownym spadem – na wyciągnięcie 9-metrowej wędki jego głębokość sięgała ponad 5,5 metra.

Zabrałem się za nęcenie niewielką ilością zanęty, które trwało trzy dni. Na czwarty dzień postanowiłem zarzucić moją 8 metrówkę, uzbrojoną w pełny zestaw z 2 –gramowym spławikiem i obciążeniem. Nastawiając się na branie leszczy ustawiłem grunt w taki sposób, że przypon i ostatnia śrucina leżały na dnie. Przynętą była larwa chruścika którą założyłem na haczyk nr 14. Przy brzegu znalazłem ich ogromną ilość. Po około godzinie łowienia miałem 2 brania, jednak żadnego z nich nie udało mi się wykorzystać. Trzecim braniem okazała się być 0,5 kilogramowa płoć. Podszedłem do sprawy praktycznie. Jako, że branie dużej płoci jest delikatne i nie trwa długo postanowiłem odciążyć nieco grunt, tak by na dnie pozostała sama przynęta. Tym samym zmieniłem nieco swój zestaw, nie tracąc okazji do złowienia upragnionego leszcza. I faktycznie, w tym dniu udało mi się złowić oprócz pięciu płoci, aż dwa słuszne leszczyki.

W ten sposób przez kilka następnych poranków łowiłem regularnie po parę sporych 0,5 kg płoci i dwa , trzy leszcze. Obciążenie zestawu które użyłem pomimo dużej głębokości jeziora okazało się wystarczające. Ryby brały rzadko, a więc zwiększenie masy ciężarów i przyspieszenie opadania przynęty byłoby bez sensu. Brania miały miejsce tylko przy dnie. Toteż szybkość opadania przynęty nie wpływała na liczbę brań. W tym wypadku można by nawet dojść do wniosku, że bardzo często do łowienia wędką bez kołowrotka na dużych głębokościach – ograniczonych długością wędziska, wystarczy jedynie dobrze wyważony spławik o wyporności max 5 gram. Ale jak wiemy zdarzają się sytuacje, kiedy typowe rozwiązania nie przynoszą efektów. W przedstawionej przeze mnie sytuacji, kiedy to mamy do czynienia ze znacznym żerowaniem ryb używa się spławików o znacznej, 10 gramowej wyporności. Ryby tak czy siak będą brały, niezależnie od sposobu podania przynęty, czy wyporności zestawu. Na ciężki zestaw wiemy, że złowić można znacznie szybciej.

Przypomina mi się historia, kiedy to próbowałem wędkować na jednym z wolno płynących konińskich kanałów głębokich na 4 metry. Używałem wówczas dziewiątki w pełnym zestawie i spławikiem 1,5 gramowym, z przynętą – pęczkiem białych robaków. Nie dałem wtedy rady, ponieważ w tym czasie do kanału wpłynęła olbrzymia ławica uklei, które żerując rzucały się na każdą przynętę uniemożliwiając jej zbliżenie się do dna. Nie dała nic nawet zmiana na większą przynętę. Wkurzony, zmieniłem wtedy zestaw na 4 gramowy, co umożliwiło dotarcie z przynętą do dna, aby w spokoju wyczekiwała na większą rybkę :)

Dariusz Kamiński

 

Źródło zdjęcia: flickr.com

1 Comment
  1. Avatar of  Wichajster
    Wichajster 4 lata ago

    Hehe, tez miałem taką przygodę jak ta druga opisywana przez Pana Darka, ławica uklei zeżarła przynęte w mig. Trzeba obciążać spławik.

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.