Sposób na dorsza

Wędkarstwo morski e w dzisiejszych czasach, gdy każdy z nas jest bardzo zapracowany i zajęty codziennym życiem, jest bardzo ciekawym sposobem na spędzenie wolnego czasu. Nie tylko mogą korzystać z tego sportu osoby zainteresowane bezpośrednio wędkowaniem, ale także osoby towarzyszące.

sposob-na-dorsza

Mój sposób na dorsza zaczął się dwa lata temu.  Ze zwykłej ludzkiej ciekawości wpisałem w wyszukiwarkę Google: wycieczki wędkarskie Gdynia. I tak wyskoczyła mi strona, dzięki której poznałem smak wędkarstwa morskiego i dorsza złowionego w morzu i potem usmażonego od razu na kutrze.

O 8 rano byłem na nabrzeżu i czekałem, aż inne osoby załadują się na Dionizosa – niektórzy mieli swoje wędki, inni (tak jak ja) zapomniałem. Jednakże za drobną opłatą, mogłem wypożyczyć cały sprzęt na kutrze – wraz z robaczkami. Wypłynęliśmy z portu i wyruszyliśmy na Zatokę Gdańską.

W pewnym momencie Dionizos się zatrzymał, a szyper kazał nam wyjąć wędki i zarzucać zachętki. Czekałem może z pół godziny i już moja nadzieja na złowienie wielkiego dorsza powoli zaczęła pryskać. Ale nagle coś zaczęło tarmosić moją wędkę – złapałem za kołowrotek i nie wierzyłem własnym oczom- dorsz miał około kilograma. Pierwszy raz w życiu zająłem się wędkarstwem morskim i tak szybko taki sukces. Jednakże inni nie mieli tyle szczęścia, więc szyper postanowił płynąć dalej i szukać dorszy.  Dzięki profesjonalnemu sprzętowi do wykrywania łowisk oraz doświadczeniu szypra szybko znaleźliśmy następne łowiska. Wtedy już nie tylko mi  sprzyjała dobra wola Neptuna, innym wędkarzom też. Gdy już złowiliśmy nasze okazy,  zostaliśmy zaproszeni na poczęstunek – do wyboru były trzy potrawy- bigosik, flaczki i fasolka. Później było zwiedzanie kutra dla żółtodziobów i oczywiście następnie wspólne oprawianie naszych zdobyczy.

Dorsza oprawić jest bardzo łatwo – nożykiem robimy cięcie pod ogonem i ciągniemy je aż do łba. Następnie wyciągamy flaczki i ucinamy głowę. Głowy możemy wykorzystać do zupy. W każdym razie część dorszy została usmażona,  część wędkarzy zabrała swoje okazy do domu, a część można było odsprzedać armatorowi.

dorsze

W ten sposób zakochałem się w wędkarstwie morskim. Oprócz tego, że mogę robić to co lubię oraz że  mogę się relaksować na morzu, mogę także zabrać ze sobą osobę towarzyszącą. Czasem zabieram żonę, a czasem córkę.  One też mogą w tym czasie się zrelaksować oraz wesprzeć mnie w  konkurowaniu z innymi wędkarzami.  Wędkarstwo morskie zdobywa uznanie coraz większej ilości hobbystów, jest coraz więcej jednostek,  które mają w swojej ofercie oprócz wędkowania na Zatoce Gdańskiej, także wyjazdy na Bornholm.

Bardzo fajne jest to, że wędkowanie na morzu nie kosztuje dużó – za osiem godzien płaci się około 150 złoty. W tym wliczone jest pyszne jedzonko, picie i tyle ryby ile złowisz, tyle jest dla Ciebie. Tym bardziej ciekawą alternatywą dla niektórych wędkarzy jest to, że rybę którą złowią mogą odsprzedać armatorowi danego kutra. Najczęściej łowi się dorsze na morzu, ale gdy jest okres ochronny i nie wolno łowić dorszy, łowi się także inne ryby morskie. Dzięki profesjonalnemu sprzętowi i doświadczonemu szyprowi, bardzo łatwo jest znaleźć łowisko,  które będzie obfite w ryby.

Pewne jest to, że łączenie swojej ulubionej rozrywki z relaksem oraz towarzystwem bliskich osób jest czymś niesamowitym. Dzięki temu mój sposób na dorsza jest bardzo prosty – wsiadam na Dionizosa, płyniemy na Zatokę i tam wyciągam mój profesjonalny sprzęt wędkarski, zarzucam  przynętę i łowię dorsze- moje ulubione ryby, których białe mięsko jest tak delikatne, że od razu po usmażeniu rozpływa się w ustach. Wszystkim maniakom wędkarstwa polecam ten sposób na dorsza.

 

źródła zdjęć: flickr.com/photos/44078437@N05/4053192822/ | flickr.com/photos/cdevroe/4581126543/

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.