Technika łowienia

Jak w metodach spławikowych wiele zależy od wcześniejszego przygotowania przynęt i zanęt, tak w spiningu wstępem do sukcesu jest opracowanie zawczasu planu łowienia. Trzeba siły rozłożyć na dojścia, powroty. Ustalić, kiedy i gdzie można się spodziewać ryby – i temu przyporządkować resztę…

 

 

Już na łowisku konieczne okazuje się niekiedy wprowadzenie poprawek do przyjętych założeń. Dopiero tu bowiem można ostatecznie ocenić warunki, szczególnie poziom wody.technika-lowienia

 

Technik zarzucania istnieje wiele. Zaczyna się od podciągnięcia przynęty na właściwą odległość od przelotki szczytowej – im cięższa, tym dalej; zazwyczaj między 10 a 40 cm. Rzut podstawowy znad głowy daje się zastosować tylko w warunkach sprzyjających. Nieco trudniejszy boczny stosuje się wtedy, kiedy gałęzie drzew lub inne przeszkody nie pozwalają na wymachy pionowe. Z braku miejsca na jakikolwiek wymach trzeba się uciekać do technik specjalnych, jak rzut katapultowy (uwaga na groty kotwiczek!), spod ręki, wahadłowy itd. Wszystkie one dają jednak niewielki zasięg  przynęty. Przy rzutach dalszych należy uwzględnić wpływ wiatru. Jeśli wieje z boku, to energiczne machnięcie wędziskiem w tym kierunku już podczas lotu przynęty pozwoli zmniejszyć niekorzystne wybrzuszenie żyłki. Im ona cieńsza, tym mniej się poddaje ruchom powietrza, i to stanowi jeszcze jeden argument przemawiający za dobraniem jak najmniejszych średnic. Pod koniec rzutu jej wybieg trzeba wyhamować, a w ostatniej chwili zatrzymać całkiem, z jednoczesnym lekkim poderwaniem szczytówki. Dzięki temu przynęta opadnie cicho, nie płosząc ryb.

Z chwilą kiedy przynęta znajdzie się w wodzie, wszystko zaczyna być w rękach wędkarza; ściślej – w przekazywanych przez nie wrażeniach dotykowych. Obserwowanie szczytówki, żyłki, czasem także wprost błystki czy woblera, ma znaczenie tylko uzupełniające. Liczy się przede wszystkim czucie. Ono z jednej strony informuje, co się właściwie dzieje z przynętą; z drugiej zaś – pozwalać kierować jej zachowaniem. Może ona być najatrakcyjniejsza i najdroższa; jeśli jednak będzie jednostajnie, mechanicznie przecinała wodę, łupem drapieżnika, zwłaszcza większego, stanie się tylko z rzadka i przypadkowo. Dopiero stała zmiana jej pracy, osiągana przez zwiększanie i zmniejszanie szybkości zwijanie żyłki lub ruchy wędziska, ożywia ją, czyni z niej cel intrygujący, prowokujący atak ryby, spowodowany czy to skojarzeniami żerowymi, czy to instynktem terytorialnym, czy wreszcie ciekawością. Kolejnym warunkiem skuteczności przynęty jest, aby znalazła się w zasięgu zmysłów ryby: wzroku, lini bocznej, ewentualnie też węchu – w odległości czyniącej atak opłacalnym. Wymaga to prowadzenia jej w pobliżu domniemanych stanowisk, jak podwodne głazy, pnie , zarośla. Niestety miejsca takie są pułapkami na nasze przynęty.

 

Branie odczuwa się przede wszytkim ręką. Obserwacja szczytówki czy żyłki może mieć znaczenie tylko pomocnicze. Zależnie od sposobu chwycenia przynęty przez rybę i kierunku, z którego ona to robi, branie może mieć postać od ostrego szarpnięcia, przez uderzenia, puknięcia, trącenia, przytrzymania – po ledwie wyczuwalną zmianę pracy przynęty, często połączoną z poluzowaniem lub odchodzeniem żyłki w bok.

Odpowiedzią na każdy taki sygnał, bez względu na jego rzeczywistą przyczynę, powinno być ostre, zdecydowane zacięcie. Siłę i szerokość trzeba dostosować do aktualnej odległości przynęty, głębokości jej zanurzenia, siły prądu oraz cech zestawu; głównie chodzi tu o akcję wędziska. Im przynęta dalej i głębiej, a kij krótszy i bardziej elastyczny, tym zacięcie szersze i mocniejsze. Nigdy nie poprawiajmy. Praktyka wskazuje, że przy umiejętnym holowaniu z kotwiczki schodzi stosunkowo niewiele ryb. Sporo ich natomiast, jak się okazuje, jest zaczepionych zaledwie jednym grotem za milimetrowy paseczek naskórka. Przy powtórnym zacięciu niechybnie doszło by do zerwania; nawet byśmy nie wiedzieli że istotnie to było branie.

Może się zdarzyć, iż skutkiem zacięcia jest uwięźnięcie kotwiczki w zaczepie. W jeziorach na ogół nie przedstawia większych trudności. Mamy bowiem najczęściej do czynienia z zaczepami miękkimi. Jeszcze dogodniejsza jest sytuacja, gdy można podpłynąć łodzią by wyciągnąć przynęte pod kątem innym, niż się zaczepiła. W rzekach jest to z reguły trudniejsze. Niemniej dwie trzecie do trzech czwartych zaczepów daje się uwolnić. Najprostszy sposób to pstrykanie (strzelanie). Przy mocno napiętej żyłce pociąga się za nią i puszcza. Jeśli mamy do czynienia z zaczepem twardym, jak kamień czy na wpół skamieniałe drewno, dochodzi do poluzowania grotów. Prąd często zrobi resztę i tak może wkrótce szczęśliwie przynętę odzyskamy.

Bywa też jednak, że po zacięciu odczuwa się żywą reakcję ryby. Wówczas należy natychmiast przystąpić do holowania – płynnego, lecz zdecydowanego. Prędkość zwijania żyłki powinna przy tym – z wyjątkiem okazów bardzo dużych – zależeć od oporu zdobyczy, a nie od wytrzymałości sprzętu. Przed jej przekroczeniem chroni właściwie ustawiony i ewentualnie podczas holowania korygowany, opór sprzęgiełka (hamulca) kołowrotka. Sztuki niezbyt wielkie można po prostu ściągać kołowrotkiem. nie wolno jednak stale obracać jego korbki , gry ryba wybiera z niego żyłkę. Skutkuje to bowiem skręcaniem żyłki, nie dając żadnego pożytku. Wystarczy się ograniczyć do wybieraina luzów, powstałych przy zmianie kierunków ucieczki zdobyczy. Okazy duże i silne wyciągamy przez pompowanie, czyli podciąganie wędziskiem, a następnie, podczas jego opuszczania, zwijania żyłki z jednoczesnym pokonywaniem oporu ryby.

Do lądowania można przystąpić z chwilą pojawienia się oznak całkowitego zmęczenia ryby: zaprzestania czynnej walki, zwłaszcza ucieczek, ewentualnego pokładania się na boki, poniechania energicznego umykania od brzegu czy łodzi. W warunkach sprzyjających wystarczy tak wyczerpaną rybę lądować wyślizgiem na brzeg lub – łowiąc z łodzi – wyjąć ręką. Przy sztukach większych, szczególnie gdy nie sposób się upewnić co do niezawodności zapięcia na kotwicy lub zgoła widać, że ryba ledwo się na niej trzyma, należy się posłużyć podbierakiem lub osęką.

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.