Twitching

Nigdy nie zapomnę reakcji jednego świeżo poznanego kolegi-wędkarza na moją dobrą poradę prowadzić wobler nie równomiernie, ale lekkimi szarpnięciami.  Usłyszałem, że kolega przez całę swoje życie łapie spinningiem, a na wobler, którego używa, złapał tyle szczupaków i okoni, że mi się nie śniło. Niemniej jednak, kiedy po pewnym czasie miałem już kilkanaście okoni, a nasz „profi” – zero, jego pewność siebie zmalała i on, nareszcie, spróbował chociaż jakoś urozmaicić monotonię swojego prowadzenia…


twitching
Wynik: minęło niewiele ponad półgodziny, a nasz rachunek już się wyrównał. Widziałem wtedy na twarzy kolegi autentyczną wdzięczność.

Nie jest to jedyny przykład, gdy wędkarze uważający się za profesjonalistów w dziedzinie spinningu zaczynają praktykować twitching i żąłują, że nie próbowali tej techniki wcześniej.

Najprostszego twitchingu można spróbować z woblerem minnow, i nawet tego już w zupełności wystarczy, żeby w byle „żabowniku” prześcignąć przeciętnego wędkarza ze standardowym zestawem błystków. Przyznam się, że właśnie w ten sposób zapoznałem się z twitchingiem: zaciekawiła mnie metoda stosowana przez przyjezdnego wędkarza, który na moich oczach wyłowił 14 szczupaków i 10 okoni. Chętnie pochwalił się przynętą: wobler Duel 3D minnow 70 mm, suspender. Za tydzień już przyszedłem z identycznym. Moje początki twitchingu nie były gładkie, no ale i tak wyniki były lepsze niż dotychczas.

Używając woblerów innych niż wspomniany osiągałem wyniki nieraz i lepsze niż z 3D minnow, ale ponieważ ten model był moim pierwszym narzędziem do „twitcha”, mam do niego pewien sentyment.

Muszę przyznać, że zafascynowany twitchingiem próbowałem tę techniką prowadzić i inne, zupełnie nietradycyjne dla tej metody przynęty, naprzykład gumowe oraz błystki – i też nie rozczarowałem się.

Ale przede wszystkim chcę opowiedzieć o swoich doświadczeniach z woblerami. 

Chcę zauważyć, że takie przynęty jak woblery są dosyć „kapryśne”, i muszą mieć spełniony szereg  warunków żeby prawidlowo „zagrać”. Jeżeli chodzi o sprzęt to mój zestaw to: St. Croix Avid o długości 2,3  m, kołowrotek Ryobi Excia, i oczywiście, nierozciągliwa żyłka. Polecam probować własnych rozwiązań.

 

Woblery Minnow

Są trzy rodzaje minnow: pływające (floating), suspenders i tonące (sinking). Osobiście preferuję suspendery, ponieważ techniki animacji przynęty używane podczas twitchingu akurat pasują do tego klasu woblerów.

Woblery minnow tradycyjnie dzieli się na  takie „do szczupaka”, „do okonia”, etc.

Jest to dosyć nieścisła klasyfikacja. Na przykład na woblerek 40 mm (klasyczny do okonia) nieraz da się złapać sporego szczupaka. Podobnie często woblera dużego -  na sczupaka – chwyta niewielki okoń. Moim zdaniem, chodzi o to, że szcupak preferuje woblery aktywne, z wiekszą „łopatą”, natomiast okoń bardziej wydaje się być zainteresowany przynętą ze slabą grą własną.

Chciałbym wymienić szereg woblerów, ktore są doskonałe dla twitchingu. Muszę podkreślić, że wszystkiie dają niesamowite wyniki, jeżeli opanuje się odpowiednie postępowanie – dopasowane do rodzaju woblera. Niektóre wymagają chwili ćwiczeń, że tak powiem, żeby odkryć ich potenciał.

Już wspomniany Duel 3D minnow równie dobrze pasuje do okonia i do szczupaka (mówię o 70 mm).

twitching2

Uniwersalny River2Sea Hum Bug 65f jest modelem pływającym (floating) i ma bardziej wyrazistą grę. Inną zaletą jest jego niewysoka cena, i w porównaniu – niezła jakość.

Dla szczupaka doskonałym wyborem będzie River2Sea Jerky. Niemniej jednak, rekordowej wielkości okazy nie złapiemy na takiego woblera, bo raczej preferują go szczupaczki niewielkie.

Inna opcja „na szczupaka” to Yo-Zuri LX-minnow 88 mm. Jeśli chodzi o wilekość, to jest zbliżony do opisanego powyżej River2Sea Jerky, a jednak ma zupełnie inną grę, w związku z czym polecam samodzielne sprawdzenie, jaki typ przynęty wolą szczupaki w danym miejscu.

Jeżeli chodzi o okonia, to świetnym i niedrogim wyborem będzie DaMiKi Pirami Minnow 40 mm. Więcej kasy zainwestujemy w Luna, Bassday Sugar Minnow, Masu Masters Minnow i inne.

Na koniec chciałbym powiedzieć, że dużą rolę w prowadzeniu przynęty odgrywa intuicja i eksperymentowanie. Czasem ryby rzucają się na przynętę prowadzoną bardziej „agresywnie”, a może być tak, że to właśnie delikatne szarpnięcia woblerem dadzą najlepsze wyniki. W przypadku konkretnego modelu opłaca się ktoraś z technik. No ale uniwersalnych reguł w przypadku twitchingu nie ma, i też może wlaśnie na tym polega jego urok. Polecam uwierzyć w swój sukces!

 

źródło: flickr.com/photos/teddmcdonah/3816215376/, flickr.com/photos/swebbe/3085142979/

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.