Ulepszanie białych robaków

Białe robaki to skuteczna przynętą, na którą złowić można wiele gatunków ryb. Korzystali i korzystają z niej wszyscy wędkarze – bez znaczenia jak bardzo są doświadczeni. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale można nieco polepszyć skuteczność połowu na białe robaki. Wystarczy kilka czynności, po wykonaniu których możesz liczyć na lepsze brania. Dowiedz się jakie to metody…

Zacznę od tego, że nie da się zweryfikować czy dany sposób wpływa na lepszy połów. Owszem, możemy na podstawie ilości złapanych ryb powiedzieć, że jest tak czy siak. Nie zawsze jednak częstotliwość brań zależy od przynęty… Po co to piszę? Chcę Ci uświadomić, że opisane tu sposoby na „doprawienie” białego robaka nie spowodują na pewno, że ta przynęta będzie skuteczniejsza. Wielu tak twierdzi – żeby się dowiedzieć jak jest naprawdę trzeba po prostu spróbować w ten sposób podrasować swoje białasy.

 

Koniec owijania w bawełnę – do rzeczy. Pierwsza sprawa to świadomość tego co kupujemy. Pisałem o tym w artykule zatytułowanym zakup białych robaków . Białe robaki żyją w trocinach, zamknięte w dość szczelnym opakowaniu – są wymęczone, spocone, śmierdzą. Aby pozbawić ich tego złego aromatu (złego? Przecież czasami to doskonały wabik!) należy je dokładnie opłukać. Najlepiej umieścić je na gazie (można zawinąć) i zamoczyć w ciepłej wodzie. Warto wykonać tę czynność dwukrotnie. Po wysuszeniu robaczków możemy powrotem umieścić je w pudełeczku. Domyślam się, że nie każdy będzie miał możliwość wymiany trocin na świeże, w związku z tym najlepiej wyżej opisaną czynność wykonać zaraz przed wyjazdem na ryby (a białe robaki umieścić z powrotem do oryginalnego pudełeczka).

 

Część tuningowców poleca również wrzucić robaki luzem do wody, aby odłowić te, które nie utoną. Twierdzą oni, że te robaki które nie zatoną nie są godne użycia – nabite na małym zestawie będą się unosić (jeśli nie opadną na samo dno to jest to czasami plusem). Niektórzy idą o krok dalej i wskazują, że lżejsze robaki nie nadają się nawet na zanętę – moim zdaniem się nadają. Nie wrzucamy przecież samych robaków do wody lecz najpierw dobrze mieszamy je z rozrobioną zanętą, która pociąga je na dno.

 

Jeśli będziemy mieć już wyczyszczone białe robaki to możemy przejść do kolejnego etapu i pobawić się w chemika – za pomocą różnych aromatów możemy eksperymentować z zapachami (polecam: jakie zapachy lubią ryby?).  Jeśli pozbawiliśmy nasze robaki fabrycznego zapachu, to krok ten jest niemal niezbędny. Samym wyglądem bowiem ryby możemy nie zwabić w nasze sidła – dowiedzmy się zatem jakie zapachy lubią ryby i w tym kierunku działajmy.

 

Jak pisałem na początku – nie jestem w stanie określić skuteczności takich zabiegów. Stosowałem, parę sztuk złapałem – zbyt mało razy jednak dokonywałem takich eksperymentów, aby móc powiedzieć coś na pewno.

5 Comments
  1. Avatar of  Daro78
    Daro78 4 lata ago

    Jak robak ruchliwy to robak dobry. Bedzie sie ruszal na haczyku i dlugo pociagnie. Zakladanie flakow wiele nie daje dlatego trzeba przed zakupem dobre robaczki wybrac :)

  2. Avatar of  Comrade Dislav
    Comrade Dislav 4 lata ago

    Faktycznie – jeśli otwieramy pudełko i odurza nas smród robaków to powinniśmy je zdecydowanie umyć. Ja jednak wykonuję te czynności inaczej przez co raz mi się prawie oberwało :D ale do tego dojdę.

    Kradnę domownikowi płci pięknej rajstopę (najlepiej 2 to możliwe, że nie wzbudzimy podejrzeń) Wsypujemy robaczki bez trocin do środka – trociny wyrzucamy (nie – robaki nie żyją w trocinach, a są w nich jedynie przechowywane). Zawiązujemy rajstopę na supeł tworząc “kokon” z robaczkami. Dzięki takiemu zabiegowi możemy dowolnie namaczać robactwo(w przypadku pinek jest dużo gorzej bo zazwyczaj bardziej śmierdzą i czasami przed płukaniem w wodzie są też traktowane płynem do mycia naczyń – nic im się nie dzieje z jego powodu, a przynajmniej Ludwik był dla nich łaskawy :D ), a aby je wysuszyć wystarczy powiesić na powietrzu i po kilku godzinach żywe, zdrowe i czyściutkie robaczki będą gotowe do następnego etapu. Do robaków potrzebne jest troszkę większe pudełko – najlepiej z płaskim dnem aby łatwiej je było wyjmować. Pudełka, w których są sprzedawane są po prostu zbyt ciasne i szybciej robaki śmierdną – takie pinki wrzucone do zanęty potrafią naprawdę popsuć cały jej aromat skrywając go pod nieprzyjemnym zapachem! Pewnie, że smrodek pomoże ale u mnie to strzał w kolano bo ściągnie więcej 10cm okoni i jazgarzy na łowisko niż ciekawych rybek. Wracając do większego pudełka – wysuszone pinki możemy śmiało wsypać do środka, a aby nie łaziły luzem wystarczy troszkę mączki kukurydzianej (zapobiega też wchodzeniu robaków po ściankach i wydostawaniu się z pojemnika ubrudzonych w niej robaków – na noc spokojnie zostawiałem robaczki w pokoju i rano wszystkie na swoim miejscu :) ) lub “proszku” o jakimś aromacie, który nas interesuje – może to być np. galaretka truskawkowa, cukier waniliowy (lub wanilinowy co jest znaczącą różnicą na minus ale jest tani i łatwy w dostępie) lub wszelkie aromaty wędkarskie ale polecam te w proszku, a nawet nasze własne pomysły (na grubsze karpiowate polecam zapachy owocowe lub ciasta np. piernik, który jest świetny przy połowie leszczy). Płynne aromaty sprawią, że robaczki mogą się utopić lub nawilżone łatwo wchodzić po ściankach i po otwarciu pudełka mogą nam się po prostu posypać z pokrywki robaczki.

    W drugim pudełeczku możemy także przygotować sobie płynny aromat, wlać melasę lub karmel i maczać robaki założone już na hak przed zarzuceniem do wody – to też da efekt przy łowieniu spławikowym ( gdzie co jakiś, niedługi czas możemy robaka “domaczać”).

    Co do tego, że robak nie powinien mieć neutralnego zapachu – jeśli łowimy z jakąkolwiek zanętą – nie zgadzam się. W łowisko głównie ryby sprowadza nam zanęta, a robaczek to wisienka na jej torcie, która ma kusić mięskiem i “powabnymi” ruchami na haczyku – to głównie one powinny prowokować do brania. Naturalnie zapach pomoże szybciej zlokalizować robaczka ale przy używaniu dobrej mieszanki zanętowej nie jest aż tak konieczny bo ryba sobie raczej poradzi :D

    Mam nadzieję, że troszkę uzupełniłem artykuł – domowe metody naprawdę działają i połowa wieczoru spędzona na przygotowania na następny dzień nie raz przynosi niespodziewanie pozytywny efekt :)

    Pozdrawiam!

  3. Avatar of  Grzybol
    Grzybol 4 lata ago

    Co do tego wrzucania robaków do wody i odławiania unoszących, to pierwsze słyszę xD
    Nie widziałem by ktokolwiek to kiedykolwiek praktykował.
    Zawsze po otwarciu pudełka robaczki lądują na haczyku :D
    A co do tych zapachowych aromatów to bardzo dobry pomysł gdyż mając kilka zapachów i białe robaki mamy duże pole do popisu co do zwabienia ryb :)

  4. Avatar of  Paweł Makowski
    Paweł Makowski 4 lata ago

    Kiedyś zakupiłem żel dragona do sztucznych przynęt o zapachu ochotki, dodałem to do robali, przejęły zapach i wydaje mi się, że wabił on ryby, ale ciężko mi ocenić. Może cel tego żelu nie był taki jak należy ale efekt zapachowy był. Dodaję często po wyjęciu trocin nieco miodu wodnistego, robaki też ładnie w tym się lepią, ale żywotność spada, 1 dzień wytrzymają, potem notują zgony bo zaklejają się i nie mają jak oddychać. Miód jako dobry wabik na karasie idealnie sprawdził się z tymi robalami. Można też próbować w mojej opinii po prostu wziąć miód i moczyć te robale przed oddaniem rzutu. Raczej tylko w w kwestii rekreacyjnej bo na zawodach może za długo się schodzić.

  5. Avatar of  Comrade Dislav
    Comrade Dislav 4 lata ago

    Do zawodów polecam używać suchych mieszanek, w które wcześniej wrzucimy pinki/białe. Nigdy nie robimy czegoś takiego z ochotką! Jest zbyt łagodna. Pinki/Białasy potrafią swoje znieść i nawet wrzucenie ich do niewielkiej ilości “wywaru” nie powinno im zaszkodzić także można je po prostu wyciągać z pojemniczka, do którego wlaliśmy trochę specyfiku. Tylko nam się mogą palce lepić ;)

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.