Zakup białych robaków

Przynęty, jakie kupujemy w sklepach wędkarskich często pozostawiają wiele do życzenia. Oczywiście nie jest to regułą – nie w każdym sklepie, nie każda przynęta jest godna pożałowania. Trzeba jednak być świadomym podczas dokonywania zakupów i wybierać przynęty, które będą nam najlepiej służyć. Tym razem na tapetę pójdą białe robaki – uniwersalna przynęta, którą testował chyba każdy wędkarz. Nigdy nie zwracałeś uwagi na ich zakup – czy słusznie?

Znam osoby, które „produkują” tą przynętę samodzielnie, twierdząc, że skuteczność jest zdecydowanie większa. Robią to np. za pomocą wystawiania głowy starej ryby na słońce. Rzeczywiście, po kilku dniach można znaleźć na niej białego, który pojawił się na żerach.

Nie jestem w stanie zweryfikować tego, czy skuteczność takiej przynęty jest większa. Nie mam zapędów genetyka. Uważam jednak, że nie warto samodzielnie brać się za ich wylęg – zwłaszcza, że cena jaką przychodzi nam płacić w sklepach wędkarskich jest śmiesznie niska.

 

Przechodząc jednak do zakupu – osobiście zawsze zwracam baczną uwagę na robaki, jakie kupuję. Staram się wybierać te młodsze, a więc te, których czarne kropeczki są na samym czubku głowy (jeśli można tak powiedzieć). Im bowiem robak starszy, tym jego ciemne znamię przemieszcza się bliżej środka tułowia. Oczywiście nie idę do sklepu z lupą i nie oglądam każdego okazu – ot tak, szybki rzut oka na wychowanków w plastikowym pojemniczku i wiem, czy mam do czynienia z młodzieńcami czy z emerytami.

 

Warto również zwrócić uwagę na ich ruchliwość. Zawsze wybieram to pudełko, w którym białe robaki grasują z dużą szybkością, odznaczając się ponadprzeciętną sprawnością. To daje mi względną pewność, że na moim haczyku będą zachowywać się równie żywiołowo, skupiając uwagę ryb. Musisz jednak pamiętać, że mała ruchliwość robaczków w pudełku nie musi oznaczać, że są one stare, niedołężne i ich zakup będzie wyrzuceniem w błoto pieniędzy. Ich mała skłonność do igraszek może być spowodowana temperaturą, w jakiej są przetrzymywane. Każdy sprzedawca chce jak najdłużej utrzymać swoje przynęty przy życiu, w związku z czym trzyma je w bardzo niskich temperaturach. Zdarzało mi się nawet widzieć, że pudełko jest mi dostarczone prosto z zamrażarki, z zahibernowaną zawartością. Kilka razy miałem styczność z taką sytuacją i stwierdzam, że tak „odgrzewane” robaki nie są już tak skore do zabawy – bardziej leżakują na dnie pudełka.

 

Pamiętaj dodatkowo, żeby po zakupie swojej przynęty umieścić ją w chłodnym miejscu – lodówka, piwnica… w zależności od tego, czy Twoi domownicy panicznie boją się białych robali, czy też nie.

Odpowiedz na ten artykuł

Kontakt

Masz pytania? Wątpliwości? Propozycje współpracy? Napisz do nas - odpowiemy.

Sending

© Podbierak.pl, Serwis Wędkarski od 2004 roku.